Każdy kosmetyk, który trafia do naszych rąk, opatrzony jest listą składników – tzw. INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients). Dla przeciętnego użytkownika może to wyglądać jak zbiór łacińsko-chemicznych nazw, ale znajomość kilku podstawowych zasad pozwala szybko odróżnić produkt bezpieczny od potencjalnie szkodliwego. W dzisiejszym artykule pokażemy, jak czytać etykiety kosmetyczne, na które składniki uważać i jak nie dać się nabrać na greenwashing.
Podstawy czytania etykiet – co mówi INCI?
Składniki w INCI podawane są w kolejności malejącej – im wyżej na liście, tym więcej danego składnika znajduje się w produkcie. Pierwsze pięć pozycji to zwykle substancje stanowiące bazę kosmetyku (woda, oleje, emulgatory). Dopiero potem pojawiają się składniki aktywne i konserwanty. Warto wiedzieć, że składniki o stężeniu poniżej 1% mogą być wymienione w dowolnej kolejności – często są to substancje zapachowe, barwniki czy konserwanty. Dlatego nie dajmy się zwieść „naturalnym” hasłom na froncie opakowania – prawda kryje się w INCI.
Przy czytaniu pomocne są również międzynarodowe oznaczenia formaldehydów, silikonów czy pochodnych ropy naftowej. Znajomość kilku kluczowych terminów (np. Paraffinum Liquidum, Sodium Laureth Sulfate, Dimethicone) pozwoli szybko zidentyfikować potencjalnie problematyczne substancje.
Najczęstsze szkodliwe składniki – na co uważać
Nie wszystkie substancje syntetyczne są szkodliwe, ale istnieje grupa składników, które ze względu na swoje właściwości drażniące, alergenne lub podejrzenia o działanie rakotwórcze powinny być ograniczane. Poniżej lista tych, które warto omijać w codziennej pielęgnacji:
- Parabeny (Methylparaben, Propylparaben, Butylparaben) – konserwanty o działaniu estrogenopodobnym; mogą zaburzać gospodarkę hormonalną. Coraz częściej zastępowane są benzoesanem sodu lub kwasem salicylowym.
- SLS i SLES (Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Laureth Sulfate) – silne detergenty stosowane w szamponach i żelach pod prysznic; mogą przesuszać skórę, podrażniać i uszkadzać barierę hydrolipidową.
- Ftalany (Phthalates) – często ukryte pod nazwą „Fragrance” lub „Parfum”; zaburzają gospodarkę hormonalną i są podejrzewane o negatywny wpływ na płodność.
- Formaldehyd i jego donory (Quaternium-15, DMDM Hydantoin, Imidazolidinyl Urea) – substancje uwalniające formaldehyd, który jest klasyfikowany jako rakotwórczy i silnie alergizujący.
- Silikony (Dimethicone, Cyclomethicone, Amodimethicone) – tworzą na skórze i włosach nieprzepuszczalny film, który może zapychać pory, utrudniać oddychanie skóry i kumulować się przy regularnym stosowaniu.
- Oleje mineralne (Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Mineral Oil) – pochodne ropy naftowej, które nie wchłaniają się w skórę, a jedynie pozostawiają tłustą warstwę; mogą blokować naturalne procesy regeneracji.
- PEG (Polyethylene Glycol) i pochodne – emulgatory często zanieczyszczone toksycznymi dioksanami; mogą zwiększać przepuszczalność skóry dla innych substancji.
- Syntetyczne barwniki (CI + numer, np. CI 19140) – częste alergeny; w produktach do pielęgnacji twarzy lepiej unikać sztucznych kolorów.
Warto dodać, że wiele z tych składników jest dozwolonych w ograniczonych stężeniach przez prawo, jednak dla osób o wrażliwej skórze, skłonnościach alergicznych